Działają razem – Tygodnik Idziemy 21/2012

W tygodniku Idziemy 21/2012 z 20 maja 2012 r. ukazał się artykuł Eweliny Steczkowskiej opisujący naszą parafię. Autorka rozmawiała z księdzem proboszczem Bronisławem Janiszewskim.  

 

Cytat „Działają razem” – Tygodnik Idziemy 21/2012

Działają razem

W parafii Pustelnik kultem otaczani są nie tylko św. Katarzyna Aleksandryjska, ale także św. Stanisław i bł. Jan Paweł II.

„W dawnych latach dzisiejszy Pustelnik miał się nazywać Czarnowody. Miała to być większa osada, a raczej miasteczko, w którym były: dwie apteki, (…) browar oraz wytwórnia broni. W czasie najazdu tatarskiego osada Czarnowody została zniszczona. Zniszczono również kościół, który miał stać w ogrodzie. W zniszczonych Czarnowodach zamieszkał jakiś zakonnik, który pobudował małą kapliczkę. W pobliżu nie było zupełnie osad ludzkich. Ze względu na pustkowie, jakie się wytworzyło po spaleniu, tego zakonnika – księdza nazwano pustelnikiem. Stąd (…) nazwa osady Pustelnik. Są to wiadomości zapodane. Nie wiadomo, czy są one prawdziwe.” Owa legenda jest zapisana w kronice parafialnej.

Dziś Pustelnik to licznie zamieszkana wioska. Tak jak dawniej, może pochlubić się bogactwem przyrody, wśród której stoi kościół pod wezwaniem św. Katarzyny Aleksandryjskiej.

– Historia naszej parafii, podobnie jak innych okolicznych, jest dość długa. W pierwszej połowie XVI w. erygowano kościół przy istniejącym już wcześniej kościele filialnym św. Katarzyny – opowiada ks. Bronisław Janiszewski, proboszcz. – Parafia dzieliła burzliwe dzieje naszej ojczyzny. Kilka kolejnych kościołów spłonęło. I dopiero w 1843 r. staraniem ówczesnego proboszcza ks. Tomasza Mościckiego, parafian i hrabiego Stanisława Grochowskiego wybudowano drewniany kościół, który stał aż do 1983 r.

Stan świątyni był już bardzo zły, dlatego rozpoczęto budowę nowego kościoła, którą prowadził do 1991 r. ks. Witold Górny. Dalszymi pracami zajął się ks. Adam Żmijewski, a następnie ks. Józef Podkoński. Kościół jest jednonawowy, zbudowany nowocześnie. Prawdziwą perełką jest tabernakulum, które kiedyś znajdowało się w drewnianej świątyni. Najważniejszy jednak obiekt to otoczony kultem w diecezji warszawsko-praskiej XVII-wieczny obraz Najświętszej Maryi Panny z Dzieciątkiem znajdujący się w prezbiterium.

– W ubiegłym roku został ufundowany obraz bł. Jana Pawła II, który umieściliśmy w kaplicy Bożego Miłosierdzia. W naszej parafii bowiem szerzymy kult nie tylko św. Katarzyny Aleksandryjskiej i św. Stanisława Biskupa, ale także błogosławionego papieża Polaka – podkreśla proboszcz.

W ramach dziękczynienia za ubiegłomajową beatyfikację powstało w parafii koło różańcowe, które za patrona obrało bł. Jana Pawła II. – Pragnąłbym, aby liczba kół się zwiększyła, gdyż obecnie jest ich cztery – mówi proboszcz.

W parafii są nie tylko ministranci i lektorzy, ale i dwa chóry. – Bardzo się z nich cieszę. Dziecięcy chór został założony przez naszego organistę Pawła Gronka. Nie tylko z dziećmi śpiewa, ale organizuje dla nich pikniki i przygotowuje je do różnych lokalnych konkursów. Schola młodzieżowa natomiast składa się z członków Ruchu Światło i Życie – chwali ks. Janiszewski.

Parafia liczy 17 wiosek i 2600 parafian, którzy chętnie angażują się w życie parafii. W czerwcu zostanie ukonstytuowana rada parafialna, z którą proboszcz wiąże duże nadzieje.

– W ostatnim czasie przybywa mieszkańców. Dość często są to wnuki najstarszych parafian, których rodzice wyjechali jakiś czas temu, najczęściej do Warszawy. Większość utrzymuje się z pracy najemnej albo dojeżdża do stolicy czy w okolice. Z samego rolnictwa utrzymuje się niewielu ludzi, na terenie parafii nie ma żadnych większych zakładów, dlatego są u nas także osoby bezrobotne – mówi proboszcz.

Niedaleko kościoła znajduje się cmentarz, o którym wzmianka w kronikach parafialnych pojawia się już w 1810 r. Znajdują się tu zabytkowe nagrobki dziedziców – fundatorów drewnianego kościoła, którzy niegdyś mieszkali w pobliskich Krupkach-Górkach. Są także grobowce uczestników powstania Rustyczniowego, o których parafianie pamiętają.

W najbliższym czasie parafię czekają remonty: dzwonnicy, drogi krzyżowej, a także rozety. Wielu napraw wymaga także zabytkowa, bo z 1901 r., plebania. – Ostatnio została wymieniona instalacja elektryczna. Planowana jest całkowita wymiana instalacji centralnego ogrzewania, remont łazienek, wymiana okien, podłogi, potrzebny jest nowy piec. Bo przecież plebania to nie tylko miejsce, w którym mieszka ksiądz, ale przede wszystkim wizytówka parafii i miejsce spotkań parafian – mówi ks. Janiszewski.

 

Niewierzących nie ma – Tygodnik Niedziela 6/2004

W tygodniku Niedziela 6/2004 (edycja warszawska) ukazał się artykuł Wojciecha Świątkiewicza opisujący naszą parafię. Autor rozmawiał z proboszczem księdzem kanonikiem Adamem Żmijewskim.  

 

Cytat „Niewierzących nie ma” – Tygodnik Niedziela 6/2004

Niewierzących nie ma

– U nas w parafii ludzie są głęboko wierzący. To przecież już prawie siedleckie – mówi z dumą ks. kan. Adam Żmijewski, od dwunastu lat proboszcz par. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Pustelniku k. Mińska Mazowieckiego.

Położony między Okuniewem a Stanisławowem Pustelnik ma kościół, cztery sklepy i małą piekarnię. Zatrzymują się tu autobusy jadące z Warszawy w kierunku Stanisławowa, Łochowa i Mińska Mazowieckiego. Życie codzienne 2700 parafian nie należy do najłatwiejszych. W Pustelniku nie ma żadnych zakładów przemysłowych, a nieliczni mieszkańcy mający pracę, dojeżdżają do niej do stolicy, Stanisławowa i Starej Miłosnej. – Tu jest bieda. Nie ma gospodarza, który żyłby z ziemi. Kiedyś w każdej wiosce były punkty skupu mleka, dziś nie wiem, czy na terenie całej mojej parafii jest 20 krów – mówi proboszcz ks. Żmijewski. Od kilku lat nie ma także jednostki wojskowej, w której zatrudnienie znajdowali cywilni pracownicy z okolicy. Kiedyś zawodowym żołnierzom dawałem 10 ślubów rocznie, chrzciłem ich dzieci, przyjeżdżali nawet panowie ze Sztabu Generalnego – przypomina Proboszcz Pustelnika, który był kapelanem jednostki.

 

Ale zmienia się też na lepsze. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych do niektórych wiosek – zwłaszcza po opadach deszczu czy śniegu – nie można było dojechać. Dziś – dzięki wybudowaniu nowych dróg i zorganizowaniu komunikacji autobusowej – problem ten zniknął. Zaraz też zaczęli tu przybywać mieszkańcy stolicy, którzy kupują na terenie parafii działki i stawiają sobie domy. Ksiądz Proboszcz jest zadowolony z nowych parafian. – To dobrzy ludzie. W niedziele i święta przychodzą do kościoła. Gdy kończą budowę, proszą o poświęcenie domu – mówi ks. Żmijewski.

Parafia w Pustelniku erygowana była już w 1540 r. przez bp. Jakuba Buczackiego na terenie niezwykle rozległej wówczas diecezji płockiej. Wiadomo, że już wcześniej istniał tu kościół drewniany. Niestety spłonął on, jak również kilka następnych świątyń drewnianych, które stawiano w Pustelniku. W XVII w. po kolejnym pożarze, parafia nie podźwignęła się i faktycznie na okres 150 lat przestała istnieć. Teren kościelny zarósł lasami, i zamieszkało tu dwóch pustelników. Odrodzenie parafii nastąpiło pod koniec XVIII w. Ostatni modrzewiowy kościół z własnego drewna wystawił tu dziedzic Arkuszewski. On też pobudował pierwszą w Pustelniku szkołę. Sprowadził do niej nauczycieli i wszystkie miejscowe dzieci mogły się bezpłatnie uczyć. Gdy przyszła komuna, majątek należący do spadkobierców dziedzica rozparcelowano. Do dziś jeszcze starsi mieszkańcy Pustelnika pamiętają rodzinę Arkuszewskich, której grobowiec znajduje się w pobliżu kościoła.

Obecny kościół wybudowany został przez śp. ks. Witolda Adama Górnego, który był proboszczem w Pustelniku w latach 1982-1991. 19 października 1983 r. obok rozpadającego się kościoła drewnianego wykopano fundamenty. Kościół powstał według projektu arch. Wiesławy Pląski z Siedlec. 7 maja 1985 r. do Pustelnika przybył kard. Józef Glemp, Prymas Polski, który poświęcił kamień węgielny pod budowę świątyni pochodzący z bazyliki św. Piotra w Rzymie. W uroczystość Chrystusa Króla 1986 r. ks. kan. Edmund Jakacki, dziekan stanisławowski, odprawił w nim pierwszą Mszę św. Proboszczowi ks. Górnemu udało się wybudować kościół w stanie surowym, pokryć go blachą miedzianą i doprowadzić prąd. I z pewnością dalej kontynuowałby swoje dzieło. Plany Boże były jednak inne. 24 czerwca 1991 r. po Mszy św. wychodząc z kościoła upadł. Okazało się, że doznał obustronnego wylewu. Nie zdążyli go dowieźć do szpitala…

Po jego śmierci do parafii przybył ks. Adam Żmijewski, wcześniej proboszcz w Dzierzbicach i Budziszewicach na terenie dzisiejszej diecezji łowickiej. Za rok miała powstać diecezja warszawsko-praska. Ks. Żmijewski wiedział już o nowym podziale diecezji, dlatego parafię w Pustelniku przyjął chętnie. Dalszą swoją posługę kapłańską wiązał z diecezją warszawsko-praską.

Od razu podjął się zadania wykończenia wnętrza nowej świątyni. Do współpracy zaprosił arch. Hannę Szczypińską z Otrębus. – Pani architekt projektuje wszystko z niedrogich materiałów. Wiernych naszej parafii nie stać na marmury i inne kosztowne inwestycje – mówi ks. Żmijewski. Uwagę w kościele zwracają namalowane przez arch. Szczypińską stacje drogi krzyżowej. Prezbiterium wyłożone jest klinkierem, a w jego centrum znajduje się zabytkowy krzyż pamiętający jeszcze poprzednie kościoły drewniane. Ołtarze boczne poświęcone są patronom parafii i kościoła – św. Katarzynie Aleksandryjskiej, męczennicy oraz św. Stanisławowi, biskupowi. Kiedy trzeba było przywieźć ze Śląska wspomniany klinkier, natychmiast zgłosili się chętni i trzema samochodami został przywieziony. To tylko jeden z przykładów dobrej współpracy laikatu z Księdzem Proboszczem. W przeszłości doskonale układała się współpraca z wojskiem.

W kościele uwagę zwraca kaplica Miłosierdzia Bożego, którego kult jest tak żywy w wielu parafiach diecezji warszawsko-praskiej. W Pustelniku także jest on obecny, a w piątki odprawiana jest Msza św. o Miłosierdziu Bożym, po której w kaplicy odmawiana jest Koronka do Miłosierdzia Bożego.
Przez dwanaście lat obecności ks. kan. Adama Żmijewskiego w Pustelniku udało się wykończyć wnętrze świątyni. Zakupiono nowe ławki, konfesjonały, żyrandole, wybudowano wspomnianą kaplicę Miłosierdzia Bożego. Poddano restauracji obrazy; świątynia wzbogaciła się o organy. Powiększono też znacznie (o 1,5 ha) miejscowy cmentarz założony jeszcze w 1819 r. Dziś stosunkowo dużo odbywa się na nim pochówków. W ubiegłym roku było ich 41. Część z nich to pogrzeby osób spoza parafii.

Radością ks. Żmijewskiego jest fakt, że jego parafianie poważnie traktują obowiązek niedzielnej Mszy św. O ile w większości polskich parafii na niedzielne Msze św. uczęszcza nie więcej niż 30% wiernych, w Pustelniku jest ich co najmniej 50%, a w święta jeszcze znacznie więcej. I to się dzieje w parafii tak rozległej terytorialnie, że wioski należące do niej leżą na terenie 5 gmin!

Gdy pytam o ruchy kościelne działające w parafii, ks. Żmijewski chętnie opowiada o asyście światła, która w procesji niesie światło, o kołach różańcowych, o kilkudziesięciu ministrantach i bielankach, lektorach, z których dwóch jest studentami Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Z dumą mówi o 50-osobowej scholi dziecięco-młodzieżowej i oazie. Schola śpiewa nie tylko na uroczystościach parafialnych, ale np. na diecezjalnych dożynkach grupa oazowa pomaga przy budowie żłóbka i Grobu Pańskiego.

W pracy duszpasterskiej Księdza Proboszcza wspomaga wikariusz ks. Sławomir Żakowicz. Jest on dobrze znany miejscowym wiernym. Zaraz po święceniach kapłańskich pracował w tej parafii, a w roku 2003 powrócił tu ponownie. Katechizuje w miejscowym gimnazjum, otacza opieką ministrantów. W szkole podstawowej pracuje katechetka Edyta Marczak, absolwentka Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ksiądz Proboszcz bardzo wysoko ocenia jej kwalifikacje, zwłaszcza przygotowanie dzieci do spowiedzi. – Współpraca ze szkołą układa się znakomicie – podkreśla i przypomina ostatnie jasełka.

W najbliższym czasie parafię czekają misje. Przeprowadzą je tuż przed Wielkanocą ks. kan. Andrzej Piotrowski, proboszcz z Huty Mińskiej i ks. Marian Sobieszek, proboszcz z Mińska Mazowieckiego. Na pewno wezmą w nich udział prawie wszyscy wierni. – U nas niewierzących nie ma – mówi ks. Żmijewski.